Blokada twórcza – szybkie rozwiązanie


Nie tylko artyści, lecz również praktycznie każda osoba zetknęła się chociaż raz w życiu z twórczą blokadą.

Zarówno malarze, rzeźbiarze, pisarze czy scenarzyści pracujący nad swym dziełem, przedsiębiorcy wdrażający nowe strategie, jak i studenci piszący prace magisterskie dochodzą czasem do momentu, gdy ich dalsze wysiłki wydają się bezsensowne, a każdy pojawiający się pomysł jawi się jako bezużyteczny i jest z miejsca odrzucany (bardzo często zresztą słusznie). O tym, że jest to pewien ogólny schemat, który może objawić się w każdej dziedzinie ludzkiego życia, świadczyć może to, że pracowałem z klientami nad tym zjawiskiem również w kontekście relacji damsko-męskich (brak pomysłu, jak rozpocząć znajomość lub jak naprawić związek), wystąpień publicznych (brak pomysłu, co powiedzieć) czy po prostu w wielu kontekstach zdecydowania między dwiema podobnie atrakcyjnymi, choć przeciwstawnymi opcjami. Podobnie sam złapałem się kiedyś w tę pułapkę, próbując nieudolnie przez dłuższy czas zrobić opis szkolenia i wtedy doświadczyłem tego, jak ciężko jest w takiej sytuacji myśleć racjonalnie.

Niemal zawsze zjawisku temu towarzyszyło specyficzne zachowanie przeżywającej go osoby – próbowała zwalczyć blokadę, koncentrując się jak najbardziej na problemie, aż przechodziło to niemal w obsesję. Nie chciała przy tym skoncentrować się na niczym innym, próbując za wszelką cenę dokończyć zadanie. I o ile poczekanie z kolacją, aż skończy się pisać artykuł, da się zrozumieć, o tyle totalne zaniedbanie pracy dopóki nie naprawi się kryzysu w związku może mieć katastrofalne konsekwencje. I wcale nie gwarantuje to rozwiązania owego kryzysu.

Taka reakcja jest oczywiście zupełnie naturalna – widmo pozostawania przez dłuższy czas z niedomknięciem poznawczym jest na tyle nieprzyjemne, że gotowi jesteśmy znosić godzinami katusze twórcze, byle tylko nie musieć mieć świadomości wiszącego nad głową zadania. Oprócz tego ma tu swój udział bardzo instynktowne poczucie, że im więcej poświęcimy na coś energii, tym lepszy będzie efekt. Oraz społecznie przekazywane “najpierw obowiązek, potem przyjemność”.

Niestety, ewolucja nie jest procesem doskonałym (przynajmniej z naszego punktu widzenia) i naturalne reakcje nie zawsze są skuteczne – wielokrotnie użycie narzędzi psychologicznych polega właśnie na zrobieniu czegoś wbrew instynktownej naturze. Podobnie jest z ludowymi powiedzonkami. Jakkolwiek w każdym z tych trzech powodów jest generalnie sporo sensu, to traktowanie ich zbyt dosłownie jest równie nieskuteczne, co przychodzenie kilka razy dziennie na trening na siłownię. Nie pomaga w tym nasza cywilizacja, w której na rozwój inteligencji emocjonalnej, niezbędnej, by zauważyć swój stan umysłu i bezsens dalszego działania w ten sposób, nie poświęca się wystarczająco dużo czasu.

Obsesyjne myślenie na dany temat nie sprawia, że szansa na świetne rozwiązanie się zwiększa. Podobnie jak zmęczony po treningu mięsień, umysł takiej osoby pracuje już mało wydajnie. Perspektywa spojrzenia na sytuację staje się coraz węższa, niejednokrotnie pojawiają się w kółko te same pomysły, które nic nie wnoszą. Dodatkowo frustracja, która jest tą sytuacja powodowana, to stan emocjonalny, w którym nie można skorzystać z posiadanych zasobów. Mózg w emocjach zaczyna używać bardziej prymitywnych, gadzio-ssaczych części, i osłabia znacznie zdolność logicznego i kreatywnego myślenia. Wszystko to przypomina próbę rozwiązywania skomplikowanych zadań matematycznych przy głośnej muzyce w jadącym po wertepach samochodzie.

Na tej samej zasadzie mężczyzna, który się zawstydzi, nie ma szans na błyskotliwą ripostę przy adorowanej kobiecie, mimo iż mając bardziej komfortowe warunki, spokojnie mógłby sobie z tym zadaniem poradzić. Swoja droga, powtarzająca się nieraz męska obsesja na temat idealnego tekstu, jaki można zastosować przy każdej okazji, jest właśnie próbą kompensacji nieodpowiedniego stanu, w którym się przebywa. Jednocześnie najlepszy tekst nie ma szans pomóc, jeśli nie towarzyszą mu odpowiednie emocje.

Pisząc wspomniany opis szkolenia niechętnie dałem się namówić żonie na kilkugodzinny, rekreacyjny wyjazd do innego miasta. Wpadając w wymienione wyżej pułapki gotów byłem siedzieć jeszcze długo aż skończę, nie dopuszczając do siebie żadnych przeszkadzających bodźców. Kiedy jednak przełamałem się i spacerowałem brzegiem Wisły, a potem zwiedzałem rynek, nie tylko pojawił się kompletny relaks i poczułem się pełen zasobów, ale bardzo szybko do głowy wpadły mi upragnione rozwiązania. Zachwycony takim obrotem sprawy przypomniałem sobie, że takie sytuacje zdarzały mi się już wcześniej, a cały proces ma oczywiste, logiczne wyjaśnienie. I zacząłem się zastanawiać, czemu wcześniej nie wpadłem na to, by wyjść z domu.

Nieskuteczny ciąg myślowy zachodzący bez bodźców z zewnątrz można zmienić tylko wprowadzając coś zupełnie nowego do systemu. Podobnie w terapii związków – parę w kryzysie, odtwarzającą w kółko te same schematy, może uratować tylko wprowadzenie czegoś nowego – od nowej aktywności, poprzez wyjazd ze znajomymi aż po terapeutę, który pomoże im zdekonstruować stare wzorce.

To, co trzeba w takiej sytuacji zrobić to świadomie zmienić na jakiś czas wykonywaną czynność i ochłonąć, dając sobie pełne przyzwolenie na zaprzestanie myślenia o zadaniu. Zmniejsza się wtedy presja, lepsze samopoczucie powoduje odblokowanie się większej ilości zasobów, a nowe sytuacje pomagają poszerzyć punkt widzenia.

Wszystko to nie jest niczym specjalnie nowym, wielu ludzi ma tego teoretyczną świadomość, a funkcjonujący zwrot “muszę się z tym przespać”, ma generalnie podobny sens. Jednocześnie duże wyzwanie stanowić może realizacja tego w praktyce – świadomość tego, że właśnie tkwimy w blokadzie twórczej i powinniśmy zastosować odpowiednią procedurę, nieraz zupełnie wbrew temu, do czego nas ciągnie – nie jest wbrew pozorom łatwa. Od czasu, gdy mi się to przytrafiło, wielokrotnie powtarzałem procedurę działania w tym wypadku i dzięki temu obecnie radzę sobie z tym o wiele szybciej.

Pierwszym etapem jest zorientowanie się, że właśnie teraz, w tym momencie, jesteśmy w procesie blokady twórczej i nasze zachowanie będzie prawdopodobnie automatycznie ją pogłębiać, cokolwiek by nam się na ten temat wydawało. Po drugie, trzeba podjąć decyzję, aby zająć się na jakiś czas czym innym, mimo iż może nam się to wydawać nienajlepszym pomysłem.

W przypadku małych problemów wystarczy drobna czynność, jak zmywanie, w przypadku nieco większych, przydałoby się parę godzin odpoczynku np. przy pójściu do kina. Przy wyjątkowo ciężkich problemach (transformacja firmy, poważny kryzys małżeński) może być konieczny kilkudniowy wyjazd, by złapać odpowiednią perspektywę.
Jednym z ciekawych, nieco podobnych rozwiązań jest próba poradzenia sobie z tym problemem przy różnych rodzajach muzyki.

Oczywiście nie jest to metoda, która rozwiąże każdy twórczy problem – niektóre przyczyny blokady mogą siedzieć dużo głębiej. Gdy projekt jest po prostu niedopracowany, nie ma autentycznej chęci, by go robić, uaktywniają się mechanizmy obronne lub ktoś przeżywa generalnie potężny życiowy kryzys – może potrzebować dużo poważniejszej pracy nad blokadami.

Niemniej w ogromnej większości sytuacji ten sposób działania zwiększy nasza twórczą skuteczność.

SmartLove

Jeśli sądzisz, że powodzenie w związku zależy tylko od przeznaczenia, partnerzy są po prostu albo dopasowani albo nie, a wszystko co robią dla siebie musi wynikać ze spontanicznych impulsów – to szkolenie z pewnością Cię nie zainteresuje.

Dowiedz się więcej
X

Dowiedz się jak zbudować udany związek

Pobierz trzy darmowe video.

Nie, dzięki.