Iluzje i projekcje – czyli o idealnych partnerach, cudownych dzieciach, nieskazitelnych rodzicach i nieomylnych guru


Praktycznie wszyscy tworzymy iluzje i projekcje na temat ideałów, które chcemy spotkać w relacjach.

Stosunek ideałów do rzeczywistości, niemożność uświadomienia sobie tych różnic i reakcje obronne z tym związane to jeden z najczęstszych, o ile nie najczęstszy problem relacyjny, jaki spotykam podczas pracy indywidualnej

Mężczyzna, który czeka aż jego narzeczona znów będzie taka jak kiedyś i krytykujący ją co chwila. Rodzic zmuszający dziecko do nauki, licząc że będzie ono wielkim geniuszem. Kobieta wytrzymująca złe traktowanie partnera, wierząc, że w końcu się zmieni. Dorosły człowiek, który przyjeżdżając do domu na Święta słyszy po raz kolejny agresywne kazanie na temat tego jak powinien żyć, ale nie sprzeciwi się temu stanowczo, bo boi się, że rodzice się na niego obrażą. Młody adept rozwoju osobistego, który zastanawia się, dlaczego trener czasem mówi takie dziwne rzeczy, ale zakłada że ma to na pewno jakiś sens, którego nie rozumie i atakuje tych, którzy wytykają trenerowi błędy.

Te wszystkie osoby (a wraz z nimi często ich towarzysze) łączy bardzo często jeden problem.
Wiara w idealny obraz drugiej osoby w relacji i mylenie jej z realną, żyjącą osobą ze swoimi cechami. Idealne nie musi znaczyć tutaj zupełny brak wad, ale wygląd zgodny z tym, jak sobie wyobrażamy daną rolę (partnera, dziecko, rodzica czy nauczyciela, czasem zdarza się również “idealny przyjaciel lub “idealny uczeń”)

Jest to zjawisko powszechne na całym świecie, u obu płci, u wszystkich warstw społecznych i w każdym wieku (choć w dzieciństwie jest tego dużo więcej, związki damskomęskie w podstawówce to prawie same iluzje z nikłym kontaktem z realną osobą, jej potrzebami, problemami i indywidualnością). Prawdopodobnie powstawanie takich iluzji ma funkcję drogowskazu, wskazując ludziom, w którym kierunku warto dążyć jeśli chodzi o prowadzenie relacji, pomaga podnosić standardy, pomaga odrzucić (gdy jest to możliwe) osoby które są bardzo dalekie od tego ideału. Jest też być może przeczuciem pewnych archetypów.

Oczywiście najczęściej nie odczuwamy żadnego problemu, gdy nasz partner, rodzic, dziecko, guru zachowuje się przez jakiś czas jak ideał. To jest jednak niebezpieczny moment, bardzo często im piękniejszy jest początek takiej relacji, tym większa szansa na zaskoczenie iluzji i uznanie, że ta osoba jest Tym, Który Spełni Odwieczne Marzenia.
Warto dodać, że mamy mózg, który bardzo łatwo podlega takim iluzjom – z opowieści klientów widać, jak kilka sygnałów już zamieniają w ideał – np dziewczyna, która nie kryje się z upodobaniem do seksu oralnego oraz lubi podobnego autora powieści już może wydawać się komuś ideałem kobiety, na który czekał całe życie (osobny temat to idealizowanie zmarłych osób i porównywanie wszystkich następnych kandydatów z wypolerowanym obrazem). Dziecko, który w przedszkolu zaczyna czytać mitologię grecką już może wydawać się komuś geniuszem we wszystkich dziedzinach. To tak jakby te ideały siedziały w naszych głowach i tylko czekały, aż pojawi się ktoś, kto spełni parę kryteriów, by zaczepić się na nim za pomocą projekcji.

Nie widzimy też wielkiego problemu w snuciu takich wizji już wcześniej, zanim cokolwiek się wydarzy. Pamiętasz może z własnego życia ekscytację po pierwszej randce i wyobrażanie sobie różnych marzeń z tą osobą? Dywagowanie w czasie ciąży jak będzie wspaniale robić z dzieckiem różne rzeczy? Fantazjowanie na temat tego jak rodzice docenią nas po wielkim sukcesie? Czy – w świecie rozwoju – marzenie o zrobieniu wszystkich szkoleń swojego mentora, a potem (dla bardziej śmiałych) współpracy z nim?Te wszystkie niewinne rzeczy mogą (choć nie muszą) prowadzić do potężnych iluzji i związanego z tym cierpienia.

Prędzej czy później bowiem w każdej relacji następuje rozdzielenie ideału od tego, jaka osoba jest w rzeczywistości, a raz stworzone takie połączenie rozdziela się wyjątkowo ciężko.

Generalnie są trzy możliwe scenariusze takiego zjawiska:
a) druga osoba kiedyś zachowywała się idealnie, ale się zmieniła
b) druga osoba nigdy nie zachowywała się idealnie, ale wydawało nam się że tak jest
c) druga osoba nigdy nie zachowywała się idealnie, ale ciągle wydaje nam się, że w końcu tak się stanie (albo samo albo pod wpływem naszego nacisku)

Gdybyśmy łatwo uświadamiali sobie faktyczny stan rzecz i akceptowali go, robiąc to co z niego wynika, nie byłoby problemu. Niestety, rozdzielenie raz połączonego ideału i osoby jest jedną z rzeczy, która przychodzi ludziom najtrudniej i najboleśniej. Niejedna osoba jest w stanie za to zabić (to nie jest metafora!).

Problemy, które mogą z tego mechanizmu wynikać to:
– tkwienie w toksycznych związkach za obietnicę lepszego jutra
– próba wymuszania na innych tego, by zachowywali się tak jak sobie życzymy
– wściekłość lub żal, gdy robią inaczej, poczucie że nie mają prawa być sobą
– znoszenie zachowań obraźliwych i pozbawionych szacunku
– brak docenienia osób takich jakie są, czasem brak akceptacji normalnych, a czasem nawet powyżej przeciętnych zachowań (piątka? A dlaczego nie szóstka?)
– długa, pełna smutku nadzieja że ktoś się w końcu zmieni
– słuchanie kogoś bezkrytycznie i atakowanie innych, którzy się z nim nie zgadzają
– niewielka ulga, gdy jednak ktoś zachowa się czasem jak ideał
– brak realnego zainteresowania drugą osobą i tym, jakie ma potrzeby
– po zupełnym odkryciu, że ktoś nie jest ideałem – zemsta na nim, oraz szukanie kolejnego ideału

Najbardziej wyrazisty jest tu dla mnie komentarz mojej 3-letniej obecnie córeczki, która kilkukrotnie w reakcji na zachowanie mojej żony, nieco odbiegające od tego, co sobie wymarzyła, woła “chcę inną mamę!”. Taka rozszczepieniowa, dziecinna twórczość, dzieląca osobę na 2 obrazy, ten zły i dobry, jako reakcja na dysonans związany z różnicą z ideałem, jest niestety typowa również dla dorosłych ludzi. Różnica jest tylko taka, że tak małe dziecko po wygaśnięciu emocji, zaczyna znów bezgranicznie wierzyć w dobry obraz rodziców, a dorosły po pewnym punkcie zapalnym już pamięta, że coś nie gra (choć łatwo go omamić możliwością zmiany). Nie ma się co tego specjalnie wstydzić – przy braku odpowiedniej edukacji psychologicznej tak się nasze społeczeństwo musi zachowywać.

Najczęściej (czasem ten proces wygląda trochę inaczej) na początku ignorujemy sygnały, które mogłyby mówić, że coś nie zgadza. W tej fazie albo płyniemy z ideałem, albo – jeśli mamy o sobie wyjątkowo złe zdanie – wstydzimy i boimy się zadawać z tą osobą, bo jest dla nas zbyt wyjątkowa. Potem racjonalizujemy sobie sygnały. Możemy się w tym czasie nieziemsko wkurzać na osoby, które sugerują nam, że coś jest nie tak. To jest również okres przemieszczenia – złość na to, że ideał i rzeczywistość się różnią, zostaje przemieszczona na posłańca – koleżankę, która mówi by uważać na tego faceta, kolegę który zwraca uwagę na to, że idealizujemy partnerkę lub rodzica (czasem tą funkcję spełnia nawet drugi rodzic jeśli są po rozwodzie) czy też kogoś kto pisze o naszym ukochanym guru.

Później następuje bardzo ciekawy etap. Osoby, które wracają do niego po czasie zauważają, że gdy pewne sygnały coraz mocniej sugerowały, że osoba nie jest tak idealna jak się wydawała, miały momenty zawahania, ale potem stary obraz wygrywał i oszukiwały się na nowo.

W końcu po jakimś czasie zaczynają się na serio orientować, że coś nie gra. Wtedy reakcje są bardzo różne – od przerażenia poprzez kontrolę, udawanie, że coś się zmieni aż po drastyczną i dziecinną ucieczkę. Przez długi czas można żyć z emocjonalną świadomością, że coś zupełnie nie gra, ale logicznie się oszukiwać tłumacząc to ciężkim okresem, czekaniem aż ktoś zrozumie itd. Do szału doprowadzić nas może to, że ktoś jest świadkiem tego jak zachowuje się tamta osoba. To zrozumiałe – wszystko to coraz mocniej konfrontuje nas z prawdą, a pożegnanie się z idealnym partnerem, rodzicem, dzieckiem, guru – to również drastyczne zrewidywanie prawdy o nas samych. Wydaje nam się bowiem, że brak tego ideału w naszym życiu mówi coś strasznego o nas (mówi tylko tyle że przydałoby się popracować wewnętrznie, o czym wspomnę na koniec).

Żeby było jasne – to, że masz iluzje nie zwalnia ludzi z pewnego poziomu zachowania. Masz prawo oczekiwać elementarnego szacunku i nie każda złość na innych musi dotyczyć iluzji – czasem jest normalną reakcją na chamskie zachowanie. Czasem twój partner naprawdę przesadza. Czasem rodzice wtrącają się w nieswoje sprawy, czasem dziecko przekracza wszelkie granice, a czasem niestety guru jest oszustem.

Wtedy jednak łatwo odnieść się do tego zachowania, nie będąc omamionym nierealną wizją tej relacji. Co więcej – czasem zorientowanie się, szczególnie w związkach, że zamiast z partnerem żyjemy z iluzją, jest motorem do rozstania – jeśli ten partner nie traktuje nas odpowiednio. Podobnie jest z wyznaczeniem stanowczych granic kontrolującej rodzinie, zamiast snucia fantazji o tym, jak kiedyś idealnie nas docenią, gdy już osiągniemy sukces albo oni zmądrzeją.

CÓŻ WIĘC Z TYM WSZYSTKIM MOŻNA ZROBIĆ?

1) Świadomość

Na początku polecam spokojnie uświadomić sobie, że jest ogromna szansa, że podlegasz którejś z tych iluzji (a może nawet wszystkim). Nieważne, na jak wielu szkoleniach byłeś i ile masz lat. Nieważne, że zdajesz sobie logicznie sprawę z tego, że nie ma ideałów i każdy ma wady. Nieważne że jesteś na kogoś mocno wkurzony i wiesz, że ma pełno wad (nawet po wielu latach po rozstaniu jakaś nasza część wciąż może wierzyć w idealność danej osoby)

Tego rodzaju iluzje siedzą mocno w podświadomości i jeśli nie pracowało się nad nimi konkretnie, lub ewentualnie nie miało takiej ogromnej liczby doświadczeń wybudzenia z nich, że zdekonstruował się cały schemat, jest gigantyczna szansa, że się im podlega.

Zwróć szczególną uwagę, jeśli rozpoznajesz jakieś symptomy z przykładów podanych w tekście w swoich relacjach. Lub jeśli jesteś na etapie wcześniejszym i:
a) obawiasz się drugiej płci i sądzisz, że na nich nie zasługujesz
b) że twoi rodzice byli idealni
c) że twoje dziecko jest genialne i na pewno podbije świat
d) ze twój guru jest nieomylny i słuchając go na pewno będziesz szczęśliwy
e) że twój partner jest idealny i na pewno znalazłeś miłość do końca życia

Gdy zaczniesz kwestionować iluzje w tych relacjach, może pojawić się złość lub przerażenie. Spokojnie, to normalne reakcje – idealny partner, rodzic, dziecko czy nauczyciel to tak potężne filary naszego modelu świata, że bez nich możemy z początku poczuć się bardzo zagubieni. W niektórych przypadkach może nawet niezbędna okazać się praca ze specjalistą (dlaczego nie warto w niektórych przypadkach męczyć się samemu – o tym TUTAJ – http://www.tomaszkwiecinski.pl/2014/11/18-powodow-dla-ktorych-warto-pojsc-do-coacha-lub-terapeuty/ )

Niezależnie od emocji, które pojawiają się na początku – naprawdę warto ten cały proces przejść, uwolnienie jakiego doznamy jest naprawdę potężne. Dopiero wtedy możemy poczuć prawdziwą wolność, zaakceptować siebie w całości i tworzyć dojrzałe relacje, które nas wzbogacają, a nie zalepiają na chwile psychologiczne dziury. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że uwolnienie jest wprost proporcjonalne do oporu jaki mamy na początku (choć czasem wyrzuty sumienia, że daliśmy się nabrać, mogą tą radość zagłuszyć).

2) Pożegnanie

On/ona nie był i nie stanie się ideałem, pogódź się z tym. To bolesne, ale jedyne co możesz w tej sytuacji zrobić. Nawet jeśli jakimś cudem stanie się kiedyś ideałem (albo – co bardziej prawdopodobne – przybliży do niego), to nie zależy bezpośrednio od ciebie, więc najlepiej przyjąć że tak się nie stanie.

Pożegnaj się więc z tym idealnym obrazem. Dobrze nadają się do tego różnego rodzaju rytuały. Nie pospieszaj się do tego, czasem potrzeba kilku dni, a nawet tygodni, by w pełni pogodzić się z utratą iluzji.

Mam wrażenie, że właśnie ten etap mieli na myśli niektórzy nauczyciele, mówiąc nieco naiwnie o “porzuceniu oczekiwań”. O ile życie bez naprawdę żadnych oczekiwań w relacjach może prowadzić do patologicznych, często niewolniczych zachowań, o tyle porzucenie oczekiwań o tym, że nasz partner będzie ideałem, jest naprawdę ważne.

Często spotykałem się też z sytuacją, gdy pożegnanie z ideałem sprawiało, że druga osoba faktycznie zaczynała się lepiej zachowywać, szczególnie w sytuacjach do tej pory związanych z kontrolą. Partner z którego ściąga się presję często zaczyna spełniać nasze najskrytsze marzenia. Rodzina, której mocno postawi się granice może zacząć nagle traktować cię jak dorosłego.

Ale czasem tak się nie dzieje i też trzeba być otwartym na taką opcję. Pożegnanie z iluzją musi być szczere, inaczej niespójność wyjdzie prędzej czy później na jaw.

3) Rozdzielenie jednego i drugiego

Kiedy już pożegnasz się z iluzją, zastanów się co należało faktycznie do tej osoby, a co do naszego obrazu. Kiedy byliśmy szczęśliwi, to na ile dzięki tej osobie, a na ile dzięki naszej iluzji? A gdy jesteśmy źli to na ile naprawdę na tą osobę, a na ile na to, że iluzja nie okazała się rzeczywistością?

Pamiętaj, ze niezależnie od Twoich iluzji, nie zwalnia to osoby od odpowiedzialności za swoje działania. Pamiętaj też, że ona nie musi brać odpowiedzialności za wiele z Twoich oczekiwań, zwłaszcza tych, które nie były zakomunikowane.

4) Decyzja co dalej z relacją

Kiedy już masz większą jasność sytuacji i widzisz realną osobę przed sobą, zdecyduj co chcesz z nią robić.

Część relacji, zwłaszcza damskomęskich, w tym momencie się rozpada. Nie ma już co dłużej się oszukiwać, jeśli partner totalnie nie zaspokaja naszych potrzeb to teraz już wiadomo, że to się nie zmieni. Również guru, który okazał się oszustem, od tej pory nie ma więcej na nas wpływu.

W części relacji trzeba będzie postawić wyraźną granicę. Guru może stać się jedynie cennym punktem widzenia. Niektóre relacje z rodziną będą ograniczone do Wigilii i Święta Zmarłych.

A część relacji stanie się dopiero teraz piękna. Dopiero teraz będziemy w związku z realną osobą i dopiero teraz możemy poczuć, że kochamy naprawdę ją, a nie obrazy (co ją niewątpliwie ucieszy). Dopiero teraz możemy w pełni cieszyć się tym, jacy są nasi rodzice i dzieci. Dopiero teraz można zbudować dojrzałą relację z nauczycielem, widząc jego słabości i korzystając z jego mądrości.

5) Praca wewnętrzna

Iluzje i skłonność do nich mogą w nas pozostać dalej (choć teraz nie są już tak nieświadome i nie miotają nami jak wcześniej) i warto by było coś z nimi zrobić. W końcu znikąd się nie wzięły i pojawiły się jako zapełnienie pewnej dziury.

To, czego nie mogą dać nam inni, możemy dać sobie sami. Praca z uwewnętrznieniem wewnętrznego Kochanka/Kochanki, Rodzica lub Nauczyciela, zrozumienie, że to wszystko jest w nas, (a jest, skoro tak pięknie wychodzi nam projekcja na kogoś innego) musimy tylko wykonać pewną pracę, by połączyć ze sobą różne aspekty nas samych.

Jeśli chodzi o pracę przy iluzjach dotyczących dziecka, to oprócz pracy na Wewnętrznym Dziecku (bardzo często wspaniały los, jaki planujemy naszym dzieciom nie pytając ich o zdanie to kompensacja ran naszego W.D.) warto zadać sobie szczególnie pytanie, do czego jest nam potrzebne posiadanie idealnego dziecka i jaki niedostatek na naszym ego ma przykrywać.

To jest bardzo ciężka praca, u wielu osób trwa całymi tygodniami czy miesiącami. Z własnego doświadczenia wiem, jak ten proces może boleć w trakcie odklejania się od iluzji i wiem jak cały umysł stara się czasem zaprzeczyć niewygodnej prawdzie.

Z całego serca życzę Ci w tym procesie powodzenia.

PS Po tym artykule możesz zauważyć, że sam również jesteś obiektem projekcji. Niezależnie od tego, jak duże tymczasowe korzyści może to dawać, polecam zacząć edukację osoby, bo prędzej czy później odkryje, że nie jesteśmy idealnym obrazem, a wtedy jego złość obróci się przeciw nam.

SmartLove

Jeśli sądzisz, że powodzenie w związku zależy tylko od przeznaczenia, partnerzy są po prostu albo dopasowani albo nie, a wszystko co robią dla siebie musi wynikać ze spontanicznych impulsów – to szkolenie z pewnością Cię nie zainteresuje.

Dowiedz się więcej
X

Dowiedz się jak zbudować udany związek

Pobierz trzy darmowe video.

Nie, dzięki.