Hejterofobia – czyli jak zachować twarz i uniknąć rozwoju


Hejting stał się ostatnio bardzo modnym określeniem i nie ma chyba dnia, w którym nie zobaczyłbym jak ktoś krytykowany uznaje za hejterów ludzi, którzy ośmielają się tę krytykę pisać. Słowo pochodzące od angielskiego odpowiednika nienawiści jest hitem internetu, w którym to banda niedowartościowanych agresywnych ludzi czepia się, bez żadnej konstruktywnej wartości, Bogu ducha winnych zwycięzców, którym powiodło się w życiu. Oczywiście dlatego, że w internecie każdemu o wiele łatwiej jest coś napisać niż powiedzieć to prosto w oczy. Hejterzy stali się społecznym antybohaterem i wszyscy nimi pogardzają (nienawidzą? 🙂 , a samo ich posiadanie jest czymś nobilitującym i świadczy o sukcesie.

Brzmi fajnie, zwłaszcza jeśli to Ciebie krytykują – ale to niestety duże uproszczenie i tylko jedna strona monety. W ramy hejtingu wrzuca się wszystkie nieprzyjemne bodźce, co pomaga zarówno się do tego zdrowo dystansować, jak również wchodzić w niezdrowe mechanizmy obronne i manipulacje – jeśli krytyka jest tworzona przez „złego hejtera” to można jej nie słuchać.

To co potocznie nazywa się hejtingiem dzieli się na kilka odmian. Oczywiście można by było wyszczególnić jeszcze wiele pośrednich rodzajów, ale uznałem że dzielenie tego w nieskończoność może nie mieć sensu.

1. AGRESYWNI FRUSTRACI – to typ ludzi którzy zupełnie przypadkowo dorwał się do danej twórczości (muzyki, filmu, artykułu czy zdjęcia na fb), ma akurat zły humor albo permanentnie nienajlepszy i wyżywa się akurat na owej twórczości.
Nie będzie tam żadnej wartości merytorycznej tylko komentarze w stylu „głupie jak twoja stara” pod filmem jednego z trenerów albo wulgarne sugestie że chętnie uprawiałoby się seks z trzyletnią córką trenera który umieścił zdjęcie na fb.
Ten typ naprawdę warto etykietować jako hejtera i nie przejmować się nimi. Tacy ludzie naprawdę istnieją, (choć nie tak często jak twórcy myślą).

2. ZAZDROŚNI – typ ludzi, którzy zazdroszczą komuś sukcesu i mają ochotę obrzydzić życie tej osobie. Może zachowywać się jak agresywny frustrat, ale prawdopodobnie będzie to robić bardziej regularnie. Czasem można wywnioskować z wypowiedzi, czego zazdroszczą twórcy (osoby krytykowane będę nazywał w tym artykule twórcami dla uproszczenia). Gdy czepiają się czyjegoś dobrego samochodu, gdy tamten nie wykazuje tendencji do chciwości czy snobstwa – można zrozumieć, że o ów samochód chodzi. Gdy piszą „też bym tak potrafił”, ale jednak tego nie robią – jest ogromna szansa, że jednak by nie potrafili i na tym polega problem.
Istnieje ogromna pokusa, by wielu hejterów klasyfikować do tego typu – po pierwsze można się nimi nie przejmować, po drugie świadczy to o naszym sukcesie.

3. MAJĄCY URAZ DO REPREZENTOWANEJ PRZEZ NAS POSTAWY – np. nie są skłonni do refleksji i dlatego krytykują zbyt głębokie artykuły, mają problem z podporządkowaniem się w odpowiednim momencie i dlatego walczą z obowiązkami – jednym słowem mają nasze zachowania w cieniu i dlatego zwalczają twórcę, bo jest reprezentantem tego, z czym oni mają problem. Takie rzeczy będą się zdarzały – dresiarze raczej nie polubią romantycznych piosenek o miłości, a uzależnione od kościoła babcie nie zachwycą się odważną i kreatywną reklamą bielizny. To naturalna kolej rzeczy.
Tutaj warto pojedyncze takie postawy ignorować (ewentualnie wprowadzać modyfikacje jeśli nie kosztują zbyt wiele), natomiast jeśli takie reakcje często się powtarzają – przemyśleć czy aby na pewno tego chcemy i czy jest to dla nas korzystne. Oczywiście czasem pewne grupy mogą mieć z nami problem – i takie jest nasze prawo. Warto się jedynie zastanowić, czy nie robimy celowe lub półświadomych prowokacji pewnych grup, a jeśli tak – to czy na pewno jest to konstruktywne.

4. NIEROZUMIEJĄCY POGLĄDÓW TWÓRCY – brzmi podobnie do poprzedniego, ale jest nieco czym innym. Tutaj są ludzie, którzy nie zrozumieli poglądów twórcy – czasem z jego winy (zbyt hermetyczny i tajemniczy wpis), czasem ze swojej – mają zbyt ograniczony światopogląd na dany moment, by móc tak drastycznie zmienić swój model świata i choćby otworzyć się na proponowany przez nas. Gdyby ktoś w średniowieczu pragnął zaprzestania tortur i głosił te poglądy publicznie, zapewne jego wrogowie byliby hejterami tego rodzaju.
Do tej grupy możemy też zakwalifikować ludzi, którzy nie chcą się z nami zgodzić gdyż kosztowałoby ich zbyt dużo zmiana zdania (ludzie zaślepieni ideologią, firmą, związkiem) i dlatego nas krytykują. Mogą to robić w sposób prostacki i agresywny (przypominają wtedy nr1) lub pseudointelektualny (przypominają poziom 8 i można ich zdemaskować dopiero po dłuższej rozmowie).
Na tą grupę niestety niewiele można poradzić – ewentualnie spróbować bardziej przystępnie się wyrażać, czasem zwolnić nieco tok myślenia czy nawet obniżyć poziom wypowiedzi – jeśli oczywiście nam zależy. Czasem, jeśli nie rozumie nas podejrzanie dużo osób – warto ująć przekaz w inny sposób
Podobnie jak w drugim rodzaju – może być duża pokusa by tu zakwalifikować wszystkich, w końcu „stworzyłem takie arcydzieło, że masa idiotów go nie rozumie” może dla kogoś brzmieć naprawdę fajnie.

5. ZŁOŚLIWI ALE PRAWDZIWI – ten typ to prawdziwa udręka, być może najtrudniejszy do poradzenia sobie. Ci ludzie łapią realne, konkretne wady – ale robią to w chamski lub przynajmniej złośliwy i kąśliwy sposób.
Twórca i jego zwolennicy mają ochotę zaklasyfikować go jako bezsensownego hejtera i pomijać jego komentarze – zarówno z powodów poznawczych (faktycznie ktoś może kipieć nienawiścią i złośliwością, co obniża mu wiarygodność) jak i emocjonalnych (konfrontacja publiczna z własnymi wadami tak nazwanymi jest wyjątkowo nieprzyjemna).
Z kolei antyfani twórcy widzą w takich ludziach rozsądnie piszące, odrobinę przesadzające osoby – w końcu pisze o wadach danych osób, które są widoczne. Stąd tutaj jest najwięcej kontrowersji.
Złośliwe opinie o „Filiżance” Michała Wiśniewskiego z pewnością nie stanowią wzoru asertywnej komunikacji, nie sposób odmówić im jednak pewnej trafności w wypatrywaniu kiczu.
Z takich osób warto (zwłaszcza jeśli to się powtarza w kółko) wyciągać esencję i zareagować logicznie tylko na nią, emocjonalnie nie przejmując się formą w jakiej osoba pisze. Czasem pomaga nawet napisanie do takiej osoby i prośba o bardziej konkretne i rzetelne pisanie feedbacku – jeśli zależy im na tym byś wziął do serca ich rady, mogą złagodzić swój ton. Jeśli odbywa się to na „terenie twórcy” – na jego fanpagu czy stronie to ma on oczywiście absolutne podstawy do tego, by postawić granice i powiedzieć, że taka forma komunikacji nie będzie tolerowana i każda krytyka ma być podawana w kulturalnej formie.

6. KRYTYKUJĄCY KONKRETNE, POJEDYNCZE RZECZY – to już ciężko nazwać hejtingiem (chyba że nam to bardzo na rękę :), to po prostu rzeczowa krytyka konkretnych działań twórcy, podana do tego w kulturalny sposób. Warto z niej jak najlepiej korzystać bo jest to darmowe (choć nie zawsze przyjemne) wsparcie dla naszego projektu. Ignorowanie jej prędzej czy później doprowadzi do katastrofy, chyba że sami się wcześniej obudzimy i dojdziemy do czegoś, co radzono nam już dawno temu.
Przykładowo, krytyka nie zrealizowania obiecanego programu szkolenia do takich spraw należy.
Oczywiście jeśli trafia to w wyjątkowo czuły punkt (albo wyjątkowo czułą lub zaburzoną osobę) to również taka forma feedbacku obija się od twórcy.

7. WSKAZUJĄCY NIESPÓJNOŚĆ, DUŻE PROBLEMY LUB ZABURZENIA TWÓRCY – to jest typ podobny do punktu 6, ale skupiony bardzo regularnie na pewnej osobie i punktujący jej słabe punkty. Społecznie jest często bardzo źle postrzegany, gdyż może wyglądać jakby miał obsesję na punkcie twórcy. Taki sposób patrzenia jest bardzo popularny w środowisku rozwoju osobistego, gdzie panuje nadmierne skupienie na działaniach „pozytywnych” i „budujących”, a każdego krytykującego wrzuca się w łatki zazdrosnego, mszczącego się lub zakompleksionego.
Jest to bardzo jednowymiarowy sposób patrzenia. Posłużę się tu skrajnym przykładem by zobrazować sytuację – gdy w czasach dochodzenia Hitlera do władzy ludzie zauważali patologie w jego podejściu i jawnie o tym mówili, nazywanie ich zakompleksionymi hejterami byłoby trochę nie na miejscu – krytyka tak patologicznych poglądów jest raczej oznaką zdrowia psychicznego. Oczywiście, jasne – nie spotkałem jeszcze trenera rozwoju osobistego który miałby pomysły pokroju Hitlera – nie zmienia to faktu, że długotrwała, regularna i systematyczna punktacja patologii jest zjawiskiem zupełnie normalnym i pożądanym. Może nikt w rozwoju nie będzie gazował czy torturował swoich klientów, ale pracując na bardzo subtelnych sferach psychiki w sposób nieumiejętny i dyrektywny może zrobić sporą krzywdę. Mimo społecznych kotwic na taką funkcję, osoby z rodzaju 7 są bardzo ważne i pożyteczne. Nie zawsze wystarczy „zająć się sobą i działać konstruktywnie na własną rękę”. Czasem trzeba jawnie napisać o patologii.

8. MŚCICIEL – ten typ ma osobiste porachunki z twórcą i w ramach krytyki je wyrównuje. Czasem zemsta jest niezasłużona (np. w zalotach zamiast mściciela dziewczyna wybrała twórcę), a czasem twórca naprawdę coś przeskrobał (np. oszukał klienta lub źle go potraktował).
O ile z typem pierwszym ciężko się może być porozumieć, o tyle z drugim paradoksalnie często może być łatwo się dogadać – wystarczy „tylko” przyznać się do błędu, ewentualnie zrekompensować straty. Co niestety mało osób robi.
Ten typ jest również wyjątkowo źle postrzegany przez ludzi, na tyle, że nawet konkretne zarzuty połączone z zemstą potrafią być mało przekonujące.

9. MIESZANI – najbarwniejszy, najbardziej niejednoznaczny – i kto wie czy nie najczęściej występujący w realnym życiu typ. Polega na tym, że zależnie od sytuacji ktoś wchodzi w różne z poprzednich 8 punktów, czego nie rejestruje większość odbiorców i przykleja im jedną z ośmiu łatek. Tymczasem niezależnie od zemsty czy zazdrości, jeśli ktoś formułuje rzeczową i konkretną krytykę to warto to wziąć pod uwagę. A niezależnie wysokiej jakości poprzednich argumentów warto zauważyć, że ktoś może być zazdrosny bądź nie rozumieć akurat tej kwestii.
O wyjściu z czarnobiałego patrzenia nagrałem TUTAJ, a to jest sytuacja do której zdecydowanie się to nagranie odnosi.

Mam nadzieję, że to wszystko pokazuje Ci, że zjawisko hejtingu jest o wiele bardziej skomplikowane niżby chcieli to urażeni twórcy postrzegać. Zważywszy na to, że pisząc tak wiele o złych hejterach, czasem nawet poświęcając im artykuły czy produkty – sami stają się hejterami hejterów (oczywiście ja teraz awansowałem na hejtera hejterów hejterów). Wiadomo, że temat ich boli, a często zagraża ich wizerunkowi – ale niezależnie od tego, jak wiele kompleksów przypisują krytykującym i jak wiele artykułów poświęcą na ten temat (a to wg hejterofobicznej logiki oznacza przecież że sami mają problem z hejterami) nie zmieni to faktu, że część owego hejtingu to mądre uwagi, a zamydlanie oczu kotwiczeniem ich na złych hejterów może nabrać tylko nieświadomych tych procesów ludzi. Jednak każde żerowanie na nieświadomości ludzi ma pewną wadę – działa tylko do momentu aż staną się świadomi.

Dlatego wszystkim krytykowanym radzę wnikliwie przeanalizować krytykę jaką dostają i zbadać do którego rodzaju mogę ją zaliczyć – tak, wiem że nazwanie bolesnej krytyki hejtingiem jest przyjemne jak wypicie kilku piw na mocnym kacu, ale to tylko odwleka w czasie i powiększa ból. Jeśli robisz coś źle, to im prędzej to zmienisz tym lepiej. W dodatku jak popracujesz nad swoim ego to pozbędziesz się przywiązania do perfekcji i zrozumiesz że błędy, ich wskazywanie i poprawianie są niezbędnym elementem życia szczęśliwego człowieka.

Wszystkim obserwatorom zalecam uważność i nie kupowanie bajek, gdy ktoś zbywa krytykę oskarżeniem o hejting. Krytykującym radzę łagodzić swój język i starać się wypowiadać merytorycznie – zaburzonych osób wprawdzie nie przekonacie, ale przynajmniej do tych zdrowych macie szansę dotrzeć.

SmartLove

Jeśli sądzisz, że powodzenie w związku zależy tylko od przeznaczenia, partnerzy są po prostu albo dopasowani albo nie, a wszystko co robią dla siebie musi wynikać ze spontanicznych impulsów – to szkolenie z pewnością Cię nie zainteresuje.

Dowiedz się więcej
X

Dowiedz się jak zbudować udany związek

Pobierz trzy darmowe video.

Nie, dzięki.