Jak wybrać osobę, od której będziesz się uczyć? – cz.2 – kompetencje nauczycielskie


W tej części postanowiłem się skupić na kompetencjach nauczyciela i kilku dość ważnych pytań, które warto sobie zadać. Po jakimś czasie będzie można nauczyć się oceniać umiejętności nauczyciela dużo szybciej, dużo bardziej intuicyjnie, bez badania tych wszystkich obszarów – na początku jednak rada „po prostu wybierz tego, który Cię najbardziej przyciągnie” niewiele daje – podobnie jak większość podobnych rad w dziedzinie, na której ktoś się nie zna.
Stwierdzenie fachowości również ciężko tu zbadać – u hydraulika można łatwiej określić czy naprawiana przez niego rura działa. W pracy nad sobą, gdzie zdarzają się nawet dwuletnie okresy euforii przy poznawaniu danego działu rozwoju, po którym następuje dopiero pęknięcie napompowanego balonika i zobaczenie, jak wiele rzeczy zamiotło się pod dywan – jest to o wiele trudniejsze.
Oczywiście jak zwykle istotne jest to, czego oczekujesz (piszę to po raz kolejny, ale może przynajmniej to pomoże ludziom nie generalizować aż tak bardzo). Jeśli Twoim celem jest poznanie wąskiego działu na poziomie podstawowym za symboliczną cenę – to nauczyciel nie musi spełniać aż tylu wymogów jak przy zaawansowanej nauce przeróżnych dziedzin i sposobów działania przez wiele miesięcy za grube pieniądze.
Przedstawiam więc pytania, którymi ja się kieruję – oczywiście nie zamykają one tematu i pokazują mój punkt widzenia na sprawę.

1. Z jakich metod korzysta nauczyciel?

Podstawowa cecha każdego nauczyciela która mnie przyciąga to jego szerokie horyzonty. Nawet w psychoterapii, gdzie standardem jest trzymanie się jednego nurtu, najchętniej wybieram integracyjną oraz transpersonalną, które zawierają (a przynajmniej powinny) wiele różnych metod w sobie.
Badam czy nauczyciel korzysta z konwencjonalnych metod – czy ma opanowane podstawy psychologii, coachingu, pracy z grupą, czy zna się na takich rzeczach jak biznes, zarządzanie czasem, motywacja – oraz czy interesuje się metodami mniej znanymi. Co do niekonwencjonalnych – to jeśli są podejrzanie odjechane (np. wyciąganie z ciała świetlistego ameb z drugiego wymiaru przyssanych do splotu słonecznego) lub jeśli jest ich znacznie więcej niż konwencjonalnych – staję się podejrzliwy i przechodzę do dalszych pytań już ze sporą rezerwą.
Patrzę również czy nauczyciel ma swoje autorskie metody – jeśli nie ma, a kreuje się na wielkiego guru – to jest to również dla mnie sytuacja podejrzana. Oczywiście jeśli ma więcej autorskich niż wszystkich innych to również skłania mnie do refleksji.
Czemu umiejętność poruszania się po wielu metodach jest tak ważna? Ponieważ rozwiazywanie wszystkiego jedną metodą (czy małą ilością metod) prowadzi do uproszczeń – próbujemy za wszelką cenę dopasować klienta do definicji którą znamy i ma to często fatalne efekty. Niestety znalezienie idealnej metody rozwiązującej wszystkie problemy przypomina nieco szukanie idealnego partnera, z którym nigdy nie będzie najmniejszego spięcia. Ludzie są jednak nieco bardziej skomplikowani.
Jeden z trenerów mówił kiedyś, że jemu wystarczą 2 techniki (nawet nie jeden wielki dział pracy z umysłem, ale tylko 2 szczegółowe techniki) by rozwiązać każdy problem. Niestety, generalnie zniknął praktycznie z rynku…

2. U kogo nauczyciel się uczył?

Pytanie często może niewiele powiedzieć zupełnym laikom, ale już takim, którzy choć trochę się orientują może dać wiele. Interesuje mnie przede wszystkim, jak wielu pośredników od „źródła” miał przy nauczaniu danej wiedzy – oczywiście najlepiej jest, gdy uczył się bezpośrednio od twórcy metody (lub gdy sam jest twórcą).
Przy szkoleniach, które wypisał, staram się również znaleźć informację jak długie były to szkolenie i jak wielu uczestników miały. Oczywiście jednodniówka na której było 200 osób to zupełnie co innego niż tydzień w małej grupie.
Czasem zwracam też uwagę, czy ktoś nie próbuje sobie podbić wizerunku tanim kosztem, pisząc np. że uczył się od samego twórcy NLP, podczas gdy sprowadzało się to do tego, że brał udział w seminarium na 300 osób dotyczących podstaw NLP, gdzie twórca był w sumie około 10 godzin, lub był uczniem Dalajlamy – mając na myśli uczestniczenie w jego półtoragodzinnym wykładzie na kilkaset osób.

3. Czy i z kim sam pracuje nad sobą?

Krótka piłka – kto pracuje w tej branży potrzebuje pracować nad sobą z innymi. Kropka.
Nieprzestrzeganie tej zasady najczęściej kończy się odjazdami samozwańczych nauczycieli, którzy wraz z rozwojem kariery pogłębiają swoje szkodliwe rysy.
Nie chodzi mi tutaj o regularne doszkalanie się na warsztatach, seminariach, wykładach i szkoleniach – to traktuje jako obowiązek (choć są oczywiście ludzie nie przyswajający nic nowego od 20 lat i uczący od 20 lat tego samego). Na szkoleniach najczęściej dostarcza się komuś jedynie nową wiedzę, a nie skupia się na jego szkodliwych tendencjach. Mówię o pracy jeden na jeden, w której doświadczona osoba jest w stanie przyjrzeć się bardzo szczegółowo zachowaniu nauczyciela
Nie musi to być klasyczna superwizja, może być praca coachingowa, terapia, mentoring – ważne by osoba była pod stałą opieką kogoś doświadczonego, kto jest w stanie pomóc jej przepracować swoje problemy, których nie musi potem przenosić na swoich uczniów.
Jeśli nie wiesz – po prostu zapytaj otwarcie osoby od której chcesz się uczyć, z kim pracuje nad sobą, w jakiej formie i jak często. Nie widzę najmniejszych przeszkód, czemu miałaby nie odpowiedzieć.

4. Jakich ów nauczyciel ma uczniów?

Bardzo częsty i fajny motyw to bycie zainspirowanym kimś, kto poleca swojego nauczyciela, samemu prezentując wysoki poziom. Jest to jedna z najbardziej sprawdzonych i popularnych metod wyboru firmy z którą się rozwijasz.
Zwracaj szczególną uwagę na wieloletnich uczniów, którzy spędzili z tym nauczycielem więcej niż rok. Co umieją? Jacy są? Jak zareagowałbyś wiedząc, że możesz się stać podobny do nich?
Staraj się (koleje utrudnienie, wiem 🙂 unikać szufladkowania po samym obecnym poziomie ucznia – być może jest średni, ale może nauczyciel pomógł mu wydostać się ze znacznie gorszego! Dlatego idealnie jest móc obserwować takie zmiany na przestrzeni czasu.
Problemem może być oczywiście zbytnie obarczenie nauczyciela odpowiedzialnością za uczniów nie przykładających się do nauki (zdaję sobie sprawę że brzmi to jak z dzienniczka szkolnego), oraz generalizowanie na podstawie małej grupy owych uczniów.

5. Czy jego uczniowie to kopie?

Kolejne pytanie również dotyczy uczniów, ale jest na tyle istotne, że postanowiłem poświęcić mu oddzielną kategorię.
Zwracamy tu uwagę, czy nauczyciel odkrywa indywidualność ucznia i pomaga mu się rozwijać w swoisty sposób czy też (intencjonalnie lub nie) tworzy z niego kopię.
Jeśli widzę podejrzanie dużo uczniów danej osoby, które na każde pytanie odpowiadają cytatem ze swojego guru, mając przy tym wyraz twarzy licealisty recytującego z pamięci wierszyk po niemiecku, którzy są zamknięci na jakiekolwiek inne koncepcje niż ich nauczyciel wygłasza, lub masowo zmieniających styl życia wraz z guru – daje mi to mocne podstawy do sądzenia że nie są uczeni samodzielnego myślenia a jedynie bezmyślnego kopiowania (dobrego czasem w wyjątkowych przypadkach i na początku pracy – np. przy próbie samobójczej, ale nie na dłuższą metę).
Warto zwrócić uwagę również na sygnały niewerbalne – niezbyt dobre wrażenie robi na mnie naśladowanie gestykulacji i intonacji idola.
Ponieważ ludzie w ogóle mają tendencję do podążania za liderem, jakaś minimalna forma kopiowania i naśladowania występuje praktycznie zawsze. Również u nauczycieli walczących z „guruizmem”, również u mnie i osób uczących się u mnie. Wydaje mi się, że taka jest natura ludzka – ale nie jest to wymówka, gdy zjawisko przyjmuje skalę patologiczną.

6. Czy nauczyciel sam nie jest kopią?

Jeśli mówimy o uczniach-kopiach, to wspomnę o nauczycielach-kopiach. Takich, którzy prowadzą szkolenia całkowicie ściągnięte od kogoś innego, przywłaszczają sobie ich historie, ich wynalazki, czasem ich całą twórczość.
Szczególnie popularne jest kopiowanie zagranicznych wzorców i bycie pionierem w Polsce, choć widziałem również podobne zagrywki związane z kopiowaniem polskich twórców.
Oczywiście znalezienie plagiatu może być trudne, choć czasem nauczyciele-kopie nie zadają sobie zbyt wiele trudu z ukryciem źródła – po prostu naśladują swojego głównego nauczyciela 🙂 Dlatego w wielu przypadkach wystarczy zdobyć jakiś materiał od nauczyciela badanego nauczyciela by w ciągu paru minut poznać prawdę 🙂

7. Jak podobało się uczestnikom? Czego nauczyli się konkretnego?

Kolejny ważny sposób sprawdzenia – zapytanie na w miarę neutralnym terenie (w innym przypadku odpowiedzi mogą być zakrzywione) o to, jak się podobało. Podpowiem, neutralny teren to nie jest forum danego trenera czy założona przez niego grupa facebookowa 🙂
Minusem tego rozwiązania jest to, że często w takim przypadku najchętniej odzywają się fanatycy, zarówno wyznawcy jak i hejterzy danej osoby (nie, nie mam tu na myśli osób którym po prostu podobało się albo nie podobało się na szkoleniu). Dlatego postaraj się znaleźć jak najbardziej wyważone i rzeczowe opinie.
Oczywiście bardzo duża ilość zarówno zachwycona danym podejściem jak i zniesmaczona nim o czymś świadczy – choć po razy kolejny nie przesądza sprawy. Można być zarówno świetnym hipnotyzerem tłumu (jak chociażby Hitler – wybaczcie tak ordynarny przykład, ale chcę nim bezapelacyjnie obalić przekonanie że to co podoba się słuchaczom jest dobre), można być też odrzuconym i znienawidzonym za obalanie bzdur jak każdy kto nie trafił odpowiednio z przekazem w czas – np. ludzie próbujący nakłonić średniowieczu innych do zaprzestania tortur 🙂
Warto dlatego pytać o konkrety – co konkretnego ktoś wyciągnął ze szkolenia? W zależności od tego czy ktoś nie będzie umiał wykrztusić z siebie nic poza „ogólnie była ogromna zmiana” czy też precyzyjnie wskaże dobre punkty szkolenia – jest to spora wskazówka. Minusem jest tutaj duże uzależnienie wypowiedzi od zdolności rozmówcy – nie każdy umie świadomie wskazać wszystko, czego się nauczył, co nie znaczy że tego nie umie. Nie każdy z kolei, kto pięknie mówi o rzeczach, których się nauczył – umie je w rzeczywistości.
Czasem wartością wyciągniętą od nauczyciela nie musi być wiedza, tylko doświadczenie, lub pewne zrozumienie emocjonalne – na klasycznej psychoterapii niekoniecznie spostrzeżenia a propos relacji z rodzicami musza być kluczowe – dużo istotniejsza może być nauka racjonalnego i dorosłego zachowania w miejsce dziecinnego – co na poziomie mentalnym nie stanowi wielkiej nowości, jest jednak ogromną zmianą w życiu klienta.
Z jeszcze innych istotnych rzeczy – najlepiej o opinie zapytać ludzi długo po danym szkoleniu. Rok, dwa, czasem nawet trzy lata po szkoleniu to odpowiedni czas, by określić jakie są trwałe efekty szkolenia czy współpracy z kimś. Wcześniej jeszcze może trwać haj i iluzje, w jakich klient mocno siedzi (im bardziej wzmacnia ją kontaktem z danym nauczycielem, tym dłużej może trwać).
Minusem jest oczywiście to, że po trzech latach raczej mamy do czynienia z zupełnie innym produktem…

8.Jak wyglądają u niego nagrania i tanie szkolenia?

Tutaj nie wymaga to zbyt wielkiego komentarza – prosta strategia: jak chcesz wybrać się na długie i kosztowne usługi u nauczyciela, ZAWSZE sprawdź krótkie i tanie, a najlepiej darmowe. W erze youtuba, bloga, fanpaga, darmowych webinarów jest to dość proste.
Pułapki polegają tutaj na tym, że często decydując się na płatną próbę, (czasem nawet gdy czas jest walutą), tak naprawdę już podjęliśmy decyzję i nawet jeśli nie mam najlepszego wrażenia o nauczycielu, to próbujemy zracjonalizować sobie niesmak.
Inną rzeczą, na którą skarżyło się parę osób jest to, że nauczyciele często zdają sobie sprawę z reklamowego znaczenia takich darmowych lub tanich szkoleń i tam dają z siebie wszystko, podczas drogiego szkolenia olewając uczestników.

9. Czy poleca innych, czy daje wolność?

Kolejna kwestia – czy nauczyciel jest świadomy swojej umiejętności i roli, czy też uważa siebie za remedium na wszystkie możliwe problemy. Pytanie więc, czy gdy pytasz o miejsce, gdzie może zdobyć pewną umiejętność – czy zawsze podaje siebie czy też uczciwie mówi że odpowiedniejszym miejscem na dane usługi jest inna firma czy inna forma pracy. Są tacy , którzy na każde pytanie odpowiadają swoim flagowym szkoleniem (na które nie ma rzecz jasna limitu miejsc), a gdy ktoś waha się, stosują manipulacyjne sztuczki (wolisz używać wymówek niż się rozwijać?) mające na celu wytrącenie kogoś z równowagi i zapisanie się na szkolenie.
Oprócz szczerego polecania innych firm (nawet jeśli podaje się przy tym zastrzeżenia o których warto pamiętać korzystając z ich usług), dla mnie istotne jest dawanie klientowi dużej wolności przy wyborze, zamiast naciskania go, straszenia zbliżającym się wyprzedaniem ostatniego miejsca i wywieraniem na niego presji. To od klienta zależy decyzja, czy jest odpowiedni czas i miejsce na dane doświadczenie.

10. Czy daje odpowiedzialność uczniom?

Kolejne pytanie jest takie, jak nauczyciel traktuje swoich uczniów – czy widzi ich jako dorosłych, odpowiedzialnych za siebie ludzi, którym on musi jedynie przekazać trochę swojej wiedzy – czy też uważa ich za idiotów którymi musi kierować.
Zdarzają się przypadki, gdy trener nie dyskutuje nawet z uczestnikami na szkoleniu, uważając że są oni z zasady na zbyt niskim poziomie na normalną dyskusję. Dzieli też wszystkich ludzi na świecie na tych, co skończyli jego szkolenie i na tych, co nie skończyli. Komentarz sobie daruję – tekst i tak jest już dość długi 🙂

Jak widać te pytania przypominają badania naukowe z psychologii społecznej – żadna metoda nie daje 100% wyników i każda ma spore wady, jednak jeśli zrobimy ich kilka naraz otrzymamy jeden w miarę spójny obraz, który jest już trochę bardziej prawdopodobny. Trochę.

Już niedługo, trzecia, ostatnia część artykułu – a w nim o życiu prywatnym nauczyciela.

SmartLove

Jeśli sądzisz, że powodzenie w związku zależy tylko od przeznaczenia, partnerzy są po prostu albo dopasowani albo nie, a wszystko co robią dla siebie musi wynikać ze spontanicznych impulsów – to szkolenie z pewnością Cię nie zainteresuje.

Dowiedz się więcej
X

Dowiedz się jak zbudować udany związek

Pobierz trzy darmowe video.

Nie, dzięki.