Wysublimowane mechanizmy obronne


Praktycznie każde ludzkie ego jest mniej lub bardziej niedowartościowane. Tworzy więc mechanizmy obronne, które pozwalają mu unikać konfrontacji z własnymi brakami. Różne jest oczywiście ich natężenie – jedni, z osobowością narcystyczną będą reagować agresją i wyparciem na każde uświadomienie im ich niedoskonałości, inni będą z pokorą przyjmować większość feedbacku i zareagują ostro dopiero, jak trafi się w ich czuły punkt.

Mechanizmów obronnych jest całe mnóstwo – takich jak projekcje, usunięcia, racjonalizacje, idealizacje, identyfikacje z innymi, prokrastynacje, kompensacje, regresje, ascezy, samochwalenie, dehumanizacje, eufemizmy, zewnętrzne atrybucje, zaprzeczenia, przemieszczenia, sublimacje, anulowanie i wiele, wiele innych, które są wymieniane w klasycznej psychologii (tam też polecam szukać informacji na ich temat). Wszystko po to, by nie zetknąć się z własnym błędem i ewentualnym cierpieniem przez to powodowanym.

To, na co chciałem zwrócić tu szczególną uwagę, to trzy rodzaje wysublimowanych mechanizmów obronnych, używanych przez osoby zajmujące się rozwojem osobistym, a w szczególności duchowym. Są to bardzo podstępne mechanizmy, ponieważ korzystają z lingwistyki sugerującej wysoki poziom rozwoju. Otoczenie albo
a) nie dorasta do tego poziomu i sądzi, że używający mechanizmu jest wyżej, a więc nie myli się albo
b) jeśli przebywa na tym samym poziomie akceptuje te mechanizmy jako będące w rapporcie z ich własnym modelem świata.

Ponieważ generalnie rzecz biorąc model świata przez takie zdania proponowany jest naprawdę mądry, łatwo jest łyknąć ubrane w ten model ucieczki od własnych błędów. Między innymi dlatego, że łatwo o generalizacje, że widocznie osoba potrafi żyć cały czas na owym poziomie świadomości ( a więc naturalne jest dla niej mówienie w ten sposób), a nie używa go tylko wtedy, gdy jej wygodnie.

Głównym problemem jest bowiem niespójność w używaniu owych modeli- i wyciąganie ich na wierzch tylko wtedy, gdy dotyczą one podmiotu i gdy mają przykryć jego wadę.

1.WIZJA-LOGIKA

Wizja-logika to wyodrębniony przez Wilbera poziom transracjonalny, na którym przekracza się ograniczenia tradycyjnego racjonalizmu i zauważa się wieloperspektywiczność. Widać wtedy ograniczenie własnych filtrów, przez które patrzy się na świat, widać jak kontekst zmienia wszystko, widać jak z innej strony wszystko wygląda inaczej. Widać jak jeden dodatkowy szczegół zmienia totalnie obraz sytuacji. Ponieważ na poziomie wizji-logiki człowiek potrafi sumować wszystkie perspektywy, nie uznaje automatycznie jednej z nich jako najlepszej. Dlatego ten poziom nazywa się aperspektywicznym. „Wszystko jest względne” – to motto owego światopoglądu

Jeśli ktoś żyje spójnie i na stałe na tym poziomie – cechuje go duży dystans do świata, w tym również do własnych wniosków.

Jeśli ktoś rozumie go, nie żyjąc na nim spójnie – a używa go jako mechanizmów obronnych – będzie uważał za względne i ciężkie do absolutnego zweryfikowania jedynie własne błędy (ewentualnie zasługi kogoś, kogo nie lubi) – natomiast wszelkie pozostałe rzeczy będą dla niego jednoznaczne jak dla pozostałego zjadacza chleba.

W momencie, gdy komuś takiemu wytkniesz błąd – odpowie:  „Na wszystko można spojrzeć z różnych stron”, „Wszystko na każdego działa inaczej”, „Ciężko sprawdzić”, „Nie mam dostępu do rzeczywistości tylko do jej interpretacji”, „Prawda nie istnieje”, „Być może za 100 lat inaczej byście na to spojrzeli”, „Z pewnego punktu widzenia jest zupełnie odwrotnie”, „Wszystko jest subiektywne – każdy konstruuje własna rzeczywistość”, „Każda sytuacja jest inna”, „nie wiadomo czy tak będzie i teraz”.

W ten sposób sprowadza dyskusje do absurdu, co broni go przed rzetelnym przyjrzeniem się problemowi.

Jest to mechanizm nie tylko obrony przed własnymi wadami, ale również niechęć do konfrontacji różnych zdań „dla dobra relacji”. Tak jak i w pozostałych omawianych przeze mnie poziomach – wizja-logika jest jak najbardziej prawdziwym poziomem. Mówimy tutaj jednak o niespójnościach i używaniu jej w służbie ego.

2. MISTYCYZM BÓSTWA

Mistycyzm bóstwa to pojawiający się w rozwoju duchowym poziom świadomości, na którym świat materialny jawi się jako gra archetypowych form o różnych poziomach subtelności, a właściwa praktyka polega na odnajdywaniu tych jak najsubtelniejszych w każdym doświadczeniu. Dostrzeganie w randce manifestacji Miłości, w zielonym liściu Życia czy w alkoholiku archetyp Poszukującego o niskim poziomie subtelności, jest niewątpliwie bardzo szczytnym działaniem – z dużym pożytkiem dla otoczenia.

Jeśli ktoś spójnie żyje cały czas na tym poziomie – odbierany jest przez otoczenie jako święty, gdyż jego działania opierają się na najsubtelniejszych archetypach takich jak Miłość, Radość, Pokora, Wdzięczność czy Mądrość.

Jeśli jednak żyje na tym poziomie tylko wtedy, gdy tłumaczy swoje, krytykowane przez innych zachowania – a kompletnie nie widzi przejawów boskości u innych – jest to mechanizm obronny oparty na mistycyzmie bóstwa.

Nie jest to to samo, co prymitywne idealizacje (pochodzące z niższych poziomów świadomości), gdyż nie występują tu takie zniekształcenia, usunięcia i generalizacje dotyczące poszczególnych sytuacji jak tam. Najczęściej podmiot ma autentyczne, osobiste, subiektywne wrażenie czegoś wyższego w sytuacjach o których mówi. Problemem jest jedynie bardzo wybiórcze patrzenie z mistycyzmu bóstwa na niektóre sprawy, które w skrajnym przypadku sprowadzają się do wniosku, że tylko własne (albo własnej grupy) zachowania są mistyczne, a inni są prymitywni.

Ktoś potrafi twierdzić, że ciągnie go do kobiety, bo zafascynował się przejawiającymi w niej archetypami – ale innym, którym ona też się podoba na pewno po prostu chodzi o kopulację. Innym razem powie, że wyraża sobą gniewne buddyjskie bóstwo – ale kto inny gdy robi to samo jest po prostu chamskim prymitywem. Gdy proponuje komuś darmowe zlecenie tłumaczy, że chodzi o ideę, a protestującego nazywa chciwcem. W odwrotnej sytuacji jednak wspomina o nierównowadze energetycznej w chwili, gdyby miał pracować za darmo czy znajduje inne duchowe argumenty czemu projekt nie jest z nim spójny – które błyskawicznie porzuca, gdy ktoś jednak proponuje mu zapłatę. Gdy oszukuje innych – opowiada o żonglowaniu prawdą i fantazją w artystyczny sposób – gdy jednak sam jest oszukany nazywa sprawę po imieniu.

Klasyczne jest tu kompletne ignorowanie własnych ssaczych, prymitywnych pobudek i widzenie w każdym swoim działaniu rangę rytualną, mistyczną, archetypową – przy jednoczesnym rzutowaniu owego ssaczego prymitywizmu na innych.

Krótkie podsumowanie: Ja bronię prawdy – a inni to po prostu manipulujące/dające się manipulować małpy. (wniosek nigdy praktycznie nie będzie wypowiadany wprost, gdyż brzmi zbyt głupio – ale wynikający pośrednio z działań takich osób)

Dość ciekawym zjawiskiem jest też wrażenie podmiotu, że potrafi on doskonale odczytywać zarówno intencje swoje jak i innych – w przeciwieństwie do owych innych.

Gdy ktoś zarzuca mu egogierki – on twierdzi, że ich nie ma i że jest najbardziej kompetentną osobą do zauważenia tego. Z kolei jest też najbardziej kompetentną osobą do wyłapywania egogierek innych – bo przecież oni sami tego nie widzą, uwikłani we własne mechanizmy.

Oczywiście w drugą stronę prawo to nie działa – i po tym można rozpoznać jego bzdurność.

3. MISTYCYZM NIEDUALNY

Poziom niedualny, nazywany w wielu tradycjach oświeceniem, a w innych – pełnym zjednoczeniem z Bogiem (czy też pochłonięciem przez Boga) – na poziomie teoretycznym (a nie o ten poziom w nim chodzi) sprowadza się do wniosku, że wszystko jest absolutną Jednością, jest dokładnie takie jak ma być, nie istnieje żadne zło, a wszystko co się wydarzyło, powinno się wydarzyć.

I o ile, ponownie, chwała temu, kto potrafi żyć tym 24 h na dobę, o tyle mnóstwo osób podciera sobie nim tyłek. W chwili, gdy zwróci im się uwagę na jakiś błąd (czy też sami wpadną na takie myśli), zaczyna używać obrony w stylu: „Bóg tak chciał”, „Wszystko jest perfekcyjne”, „Jestem idealny taki jaki jestem”, „Nie mogę być inny”, „Nie istnieje nic co byłoby złe”, „Akceptuję siebie w 100%”, „I tak wszyscy jesteśmy oświeceni”, „Rzeczy są jakie są, nie ma co ich oceniać”, „Wszyscy i tak jesteśmy jednością”, „Wszystko jest nietrwałe i nie ma znaczenia”, „Nie ma co się przywiązywać i przejmować rzeczywistością”.

Oczywiście – jak się już zapewne zdążyłeś domyślić – gdy dzieje się coś dla nich niekorzystnego (chociażby ktoś się z nimi nie zgadza) nagle wszystkie te zdania są frazesami, które do sytuacji nie pasują.

CAŁOŚĆ

Te mechanizmy opierają sie na iluzji, że skoro zdania w nich użyte są prawdziwe (lub że możliwe jest takie na nie spojrzenie) i do tego pochodzą z wysokiego poziomu rozwoju – to użycie ich w tym kontekście jest również trafne. A wcale tak nie jest…

Pamiętaj, że tłumaczenie pokazujące, że ktoś rozumie te wysokie modele – nie znaczy, że motywacja do owych działań również wynikała z owego głębokiego zrozumienia. Dość często wynika z bardzo preracjonalnych, egocentrycznych pobudek które bardzo sprytnie są przykrywane. Jeśli uwierzysz w swoje własne tłumaczenia – stracisz możliwość pracy ze swoimi problemami, bo uwierzysz, że ich nie ma. Jeśli uwierzysz w tłumaczenia innych – stracisz możliwość pomocy im, jak również czasem dasz się zupełnie bezsensownie zdominować.

Jeśli zauważyłeś to u siebie – pamiętaj, że przyczyną jest utknięcie na niższych, egocentrycznych poziomach rozwoju – i to nimi się zajmij, pamiętając, że twój intelekt i zdolność racjonalizacji może być w tej potyczce Twoim największym wrogiem, bo każda egofaza podana w ładnym sosie potrafi przypominać duchowe mądrości – dla niewprawnego obserwatora.

Ten tekst pokazuje oczywiście te rzeczy w bardzo mocnym wydaniu – może Ty lub ktoś z otoczenia przejawia je w natężeniu o wiele słabszym, co czyni je jeszcze trudniejszym do wychwycenia. Jednak myślę, że z pomocą tego tekstu, o wiele skuteczniej będzie można dostawać się do czułych punktów ego, by skonfrontować się z nimi – i zrozumieć, że nie musisz być idealny by się akceptować 🙂

 

PS Jeśli nie wynika to jasno z tego tekstu – podkreślam: oczywiście nie każde zdanie odwołujące się do wizji-logiki, mistycyzmu bóstwa czy niedualnego będzie mechanizmem obronnym. Wiele z nich będzie po prostu przejawem głębokiego zrozumienia świata.

 

2 stycznia 2012

SmartLove

Jeśli sądzisz, że powodzenie w związku zależy tylko od przeznaczenia, partnerzy są po prostu albo dopasowani albo nie, a wszystko co robią dla siebie musi wynikać ze spontanicznych impulsów – to szkolenie z pewnością Cię nie zainteresuje.

Dowiedz się więcej
X

Dowiedz się jak zbudować udany związek

Pobierz trzy darmowe video.

Nie, dzięki.