Czy istnieje zło?


Gdy w trakcie jakiejkolwiek dyskusji pojawia się temat dobra i zła, na przykład w odniesieniu do czyjegoś zachowania – trudno o bardziej sporną kwestię. Nie tylko co do samego omawianego przypadku, ale również co do samej istoty takiego podziału.

Jedni twierdzą, że podział na dobro i zło jest oczywisty. Inni, że taki podział jest społeczną iluzją, a każdy, kto w niego wierzy, ma mentalność niewolnika. Jeszcze inni odwołują się do praw ewolucji jako jedynego wyznacznika, a jeszcze inni twierdzą, że wszystko jest dobre, gdyż nie może być inaczej niż teraz. Zauważyłem, że wszystkie te podziały nie są wbrew pozorom ze sobą sprzeczne, gdyż opisują po prostu inne terytoria. W każdym z nich definicja dobra i zła jest zupełnie inna, a po uważnym przyjrzeniu się aż dziw bierze, że pod jedną nazwą kryje się tyle desygnatów.

Większość dyskusji na temat dobra i zła przypomina dyskusję czy „zamek” jest duży czy mały, nie definiując jednocześnie czy chodzi o zamek od spodni czy obronną budowlę. Dlatego w tym artykule postanowiłem przybliżyć najpopularniejsze spojrzenia na ową tematykę i wyjaśnić ogromne ilości nieporozumień z tym związane.
Znalazłem 5 głównych podziałów na dobro i zło, od najprymitywniejszego do najbardziej subtelnego, idące zresztą równolegle do hinduskiego systemu czakramów:

1. Dobre jest to, co przyjemne dla mnie, złe jest to, co nieprzyjemne dla mnie (środek ciężkości w czakrach 1 i 2) – biologia

Idealnym podsumowaniem owego światopoglądu jest słynna wypowiedź Kalego „Zło jest jak Kalemu ukraść krowę, dobro jest jak Kali ukraść krowę”.
Jedynym kryterium jest więc egocentrycznie rozumiana przyjemność, czasem w szczególny sposób rozumiana jako zdrowie czy przetrwanie – w opozycji do choroby, kalectwa czy śmierci.
Czasem przyjmuje też formę etnocentryczną – w postaci obrony kolegi, który dokonał czynu złego wg pozostałych podziałów – ale jednak należy do „naszych”. Przynależność do „naszych” lub bycie „mną” to jedyne kryteria pozwalające stwierdzić, że to co robimy, jest dobre.
Osoby przebywające na tym poziomie rzadko używają terminów dobra i zła. Prędzej układu nagrody i kary – jeśli są na tyle wyedukowani.
Zwierzęta funkcjonują na poziomie 1 przez cały czas. Mimo, iż można dostrzec u nich działanie dla dobra stada – zawsze będzie to „moje stado”.

Poziom ten, mimo zupełnego prymitywizmu, można również intelektualizować – co robił w swoich powieściach markiz de Sade, wkładając w usta bohaterów kilkustronowe tyrady na temat wyższości tego podziału nad kolejnymi.
O ile większość osób patrzy z niechęcią na takie zachowania, gdy widzi je u innych – od czasu do czasu sama je przejawia, zwłaszcza, gdy jest tego nieświadoma – tak silnie wbudowany jest w nas egocentryzm. W ogromnej ilości sytuacji wystarczy sobie uświadomić postępowanie wg tego schematu, by zmienić zachowanie (dlatego tak skuteczna jest praca z pozycjami percepcyjnymi), czasem jednak postępuje się tak z premedytacją.
Odpowiedzcie sobie szczerze na pytanie – czy gdybyście dowiedzieli się, że wasze dziecko brało udział w kradzieży – czy chcielibyście, by zostało ukarane taką samą karą jaką przewidujecie dla innych złodziei? Jeśli nie – jest to przejaw zachowania z tego poziomu.

2. Dobre jest to, co jest zgodne z zasadami, złe jest to, co jest niezgodne z zasadami (środek ciężkości w czakrze 3) – moralność

Podział ten jest tworzony przez rozmaite kodeksy, przykazania, prawa ale również niepisane umowy i dobre obyczaje.
Jedynym kryterium jest zgodność z obecnie panującymi zasadami, które albo nie są intelektualnie kwestionowane, albo mimo bezsensu logicznego przestrzegane nadal pod pozorem obrony obyczajów.
Często w jego wyniku pojawiają się bardzo zgeneralizowane przekonania sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem („każda para która wzięła ślub to lepsza para niż każda para która nie wzięła ślubu”, „noszenie rąk w kieszeniach to oznaka, że ktoś się źle prowadzi”, „palenie marihuany jest o wiele gorsze od picia alkoholu”), często też pojawiają się przekonania, które uznawane są również według wyżej rozwiniętych podziałów („zabójstwo niewinnej osoby jest złe”, „mężczyzna powinien pomóc swojej żonie nieść zakupy”).

Oczywiście w każdym kraju, czy innej społeczności moralny podział na dobro i zło będzie nieco inny. Głównym problemem jaki widzę w tym poziomie to próba znalezienia zawsze działających rozwiązań na nieskończenie skomplikowane sytuacje i piętnowanie tych, którzy robią inaczej – nawet jeśli ich decyzja płynie z głębszego zrozumienia. Do tego jest to połączone często ze ślepą wiarą w słuszność danego podziału, bez żadnych wyjątków.
Ponieważ bardzo duża ilość osób żyje na tym poziomie, ciekawe zjawisko następuje w chwili jego przekroczenia. Ludzie tacy (a jest ich szczególnie dużo po kursach samorozwoju) odklejają się od identyfikacji z owym poziomem i zaczynają twierdzić, że podział na dobro i zło nie istnieje, jest bowiem tylko społeczną halucynacją, tzw. Matrixem.

Nie mając ugruntowania w wyższych poziomach zrozumienia, mają szansę wpaść w automatyzm pierwszego podziału i zacząć czynić zło (które zło? Chciałoby się od razu zapytać).

3. Dobre jest to, co byłoby przyjemne dla mnie gdyby ktoś mnie tak potraktował, złe jest to, co byłoby nieprzyjemne dla mnie, gdyby mnie tak potraktowano – (środek ciężkości w czakrze 4) – empatia

Mottem tego poziomu byłoby Jezusowe „a bliźniego swego jak siebie samego”. Jest to chyba najczęściej spotykany podział na dobro i zło – pojawiający się w baśniach, książkach, filmach czy potocznym języku.
Gdy słyszymy „zły człowiek” nie mamy raczej na myśli kogoś kto nie przestrzega wszystkich zasad moralnych (poziom 2), czy jest leniwy (poziom 4) – lecz kogoś, kto wyrządza krzywdę innym ludziom.

Powiązanie z czakramem serca pojawia się w takich określeniach jak „zamknięte serce z kamienia” na opis osoby złej, czy „dobre, szlachetne, kochające, otwarte serce” na opis osoby dobrej czy też… serdecznej.
Osoby przebywające na tym poziomie twierdzą, że podział na dobro i zło istnieje, jest oczywisty i nienegocjowalny, oraz, że to się czuje. O ile zgadzam się z tym, że to przez odczuwanie empatii, a nie intelektualne wnioski dochodzi się do zrozumienia otwartego serca – to jednak warto zauważyć, że nie jest to jedyny sposób rozumienia dobra i zła.

Między takim złem i takim dobrem toczy się batalia w większości filmów między parą bohaterów, z których jeden zabija/gwałci/okrada/męczy innych ludzi, a drugi staje w ich obronie.
Warto zwrócić tutaj uwagę na często niezauważalny paradoks, że krzywdzenie złego człowieka też jest złe.
Jednocześnie, ponieważ życie nie jest aż tak czarno-białe jak krótka baśń, koniecznie należy się przyjrzeć temu, że w naturze nie istnieją praktycznie osoby, które byłyby wyłącznie złe czy też wyłącznie dobre, ponieważ człowiek jest tak skomplikowanym zestawem osobowości, że nie powinny nas dziwić ani ekscesy duchowych guru, ani relacje żon i dzieci SS-manów opowiadających o ich rodzinnej troskliwości. Każdemu zdarzają się zarówno zachowania dobre, jak i złe – co nie ma nic wspólnego z tym, że i tak warto pracować nad sobą, by dobra było coraz więcej.

W świetle tego podziału można z powodzeniem nazwać Hitlera czy Stalina osobami złymi, a Maksymiliana Kolbe czy JP2 osobami dobrymi – ponieważ zdecydowanie można było u nich dostrzec przewagę jednej ze stron.

4. Dobre jest to, co jest mądre – a więc co na dłuższą metę prowadzi do przyjemności mojej (a więc i innych), złe jest to, co jest głupie – a więc co na dłuższą metę prowadzi do nieprzyjemności mojej (a więc i innych) – (środek ciężkości w czakrze 6)- mądrość

Ten poziom jest jeszcze większym rozwinięciem poprzedniego. O ile tam jedynym złym czynem było krzywdzenie innej osoby – efekty gniewu, nienawiści czy obojętności – o tyle tutaj każde zachowanie, które nazywane jest niską wibracją, grzechem, skalaniem, Ciemnością czy po prostu głupotą należy do tej kategorii.

Przykładowo, o ile leń całymi dniami masturbujący się przed telewizorem nie wyrządzał bezpośredniej krzywdy innym – nie czynił więc zła w świetle poziomu 3 – o tyle na poziomie 4 jego działania są wyraźnie po ciemnej stronie.

Podobnie tak potępiana w wielu religiach rozpusta, która – z poszanowaniem woli innych – nie wyrządza krzywdy innym, jednak przez wiele z nich traktowana jest szczególnie ostrożnie.
Również pyszałek, chwalący się bez przerwy własnymi osiągnięciami, nie czyni zła z poziomu 3, o ile nie sprawia tym przykrości innym. A jednak jego działania są złe na poziomie 4.
Te zachowania wynikają z nieświadomości, niezrozumienia relacji między przyczyną a skutkiem, nieznajomości siebie, swoich reakcji i wszystkie prowadzą do cierpienia podmiotu, który je wykonywał.

W wielu religiach, czy też nawet ateistycznych kodeksach zwraca się uwagę na te same charakterystyczne zachowania, nazywane grzechami czy też skalaniami – najpopularniejsze z nich to gniew, lenistwo, pycha, chciwość, zazdrość, pożądanie. Postępowanie zgodnie z ich wytycznymi gwarantuje cierpienie w przyszłości. Każdy z nich jest tematem na całodzienne szkolenie, więc nie będę tutaj tego tematu specjalnie rozwijał.

Czasem jakieś zachowanie jest złe na poziomie 4, mimo tego że z poziomu serca nazwalibyśmy je dobrym. Przykładem może być oddanie pieniędzy żebrakowi, który przez to straci motywację do szukania normalnej pracy, czy też pozostawienie bez konsekwencji czyjegoś przewinienia po raz kolejny, co uczy go traktować ludzi bez szacunku.
Ten poziom mają najczęściej na myśli ludzie pytający mnie: Robię X, czy X jest złe? I w zależności od tego, czy zdają sobie sprawę ze skutków swojego działania czy nie, ich działanie jest dobre lub nie.
Należy uważać szczególnie na umitycznienie mądrych zasad i puszczanie ich przez drugi poziom, do którego wielu się przyzwyczaiło. To, że nałogowa masturbacja jest zła na poziomie 4, nie oznacza, że nie wolno pod żadnym pozorem nigdy się masturbować (poziom2).

A ponieważ prosty kodeks jest o wiele łatwiejszy w obsłudze niż ciągła świadomość i utrzymywanie mądrości – istnieje tendencje, by wszystko generalizować. Pamiętaj jednak, że… lenistwo jest złe:)

5. Istnieje tylko Dobro, nie ma Zła (środek ciężkości w czakrze 7), akceptacja

W końcowym etapie rozwoju można dojść do etapu, w którym rozumie się namacalnie, że wszystko, co się do tej pory działo, miało doprowadzić do idealnej teraźniejszości.

Każde cierpienie, każda „porażka”, każdy płacz był nauką, dzięki której lepiej nam się teraz żyje.
Dlatego nie ma i nigdy nie może być czegoś takiego jak zło. Świat widziany z tego poziomu jest niesamowicie przyjemnym i spokojnym miejscem – i wcale nie oznacza to wyłączenia empatii w stosunku do cierpiących. Empatia nadal istnieje, jednak oprócz niej jest świadomość czegoś wyższego, co sprawia, że traktujemy cierpienie jako konieczny i d o b r y element życia

Poddanie Bogu, płynięcie z Tao, bhakti, akceptacja, zaufanie Rzeczywistości – to zwyczajowe nazwy na to zjawisko, niezwykle trudne do osiągnięcia, gdyż sprzeczne zupełnie ze zwierzęcym dziedzictwem naszego mózgu.
Głównym problemem ludzi, którzy aspirują do życia na tym poziomie, jest oczywiście niekonsekwencja. O ile łatwo nam stwierdzić, że wszystko jest idealne, w chwili gdy świat idzie wg naszego planu czy też ktoś zwraca nam uwagę na naszą wadę (jeden z piękniejszych mechanizmów obronnych, o których lada dzień napisze artykuł) – o tyle utrzymanie się na tym poziomie, w chwili gdy wszystko się wali, albo gdy widzimy kogoś, kto wyrządza nam krzywdę, jest nie lada wyzwaniem.

Osobiście nie poznałem jeszcze żadnego człowieka, który potrafiłby żyć 24 godziny na dobę na tym poziomie. Spotkałem takich (i sam się do nich zaliczam), którzy po krótszej lub dłuższej chwili zastanowienia i ochłonięcia są w stanie akceptować i traktować jako dobro cokolwiek by się nie pojawiało, jednak automatyczne reakcje często sprawiają, że w pierwszej chwili wiele zjawisk czy zachowań traktuje się jako złe.

Ci, którzy są przerażeni wizją świata w której wszystko jest dobre i ktoś nie ma w ogóle koncepcji zła (a oczywiście oni funkcjonują w świecie, w którym zło istnieje ewidentnie) – powinni się uspokoić. Dojście do tego poziomu wymaga nie lada praktyki i poruszania się po niższych poziomach na tyle, że następuje automatyzacja dobrych zachowań. A ponieważ dobro4 jest dobre5 – nie ma powodu by nagle zacząć robić inaczej.
Czy to znaczy, że morderstwa, gwałty, kradzieże są dobre? TAK, w świetle tego poziomu rzeczywistość nigdy się nie myli.

Czy mamy więc nic z nimi nie robić? NIE, każde nasze działanie przeciwdziałające morderstwom również jest dobre.
Akceptacja nie oznacza bierności – co jest jednym z najczęstszych zniekształceń. Każde Twoje działanie jest również akceptowalne. To również częsty problem ludzi na tym poziomie. Skoro wszystko jest dobre, to nie wolno mi nic zrobić, by to zmienić? Nic bardziej błędnego, możesz robić cokolwiek.

Skąd wiemy co robić, skoro wszystko jest dobre?
Najczęściej postępuje się wg ostatnio wgranych programów, a więc 4 – choć słyszało się o przypadkach duchowych guru, którzy rzekomo byli na poziomie 5 i twierdzili, że wszystko jest dobre – jednocześnie ich zachowanie pochodziło z wcześniejszych etapów, a zwłaszcza 1. Jednocześnie ciężko to zweryfikować (zwłaszcza to, czy naprawdę byli na 5 poziomie cały czas)
Jeśli chciałbyś np zjeść coś niezdrowego czy ogólnie zrobić coś „złego”, zasłaniając się tym, że wszystko jest dobre – zbadaj czy jak tego nie zrobisz i powstrzymasz się – czy również wszystko będzie dobre. Jeśli nie – jest tylko zabawka złapana przez ego próbujące usprawiedliwić swoje zachowanie nową bronią.
Nie zaakceptujesz bardziej siebie ani świata przez to, że dasz sobą rządzić najniższym instynktom!
Jeśli nie jesteś pewien, że potrafisz naprawdę i spójnie robić wszystko z 5 poziomu, nie radzę ryzykować podejmowania ważnych decyzji sprzecznych z definicją dobra wg poziomu 4 – gdyż doprowadzi cię to do cierpienia, przed którym nie będziesz umiał się obronić.
Poziom 4 wydaje mi się najrozsądniejszy przy podejmowaniu decyzji, poziom 5 przy odbieraniu przeszłości i teraźniejszości.

CO TERAZ?
Możesz z większą świadomością rozróżnień patrzeć na kwestie dobra i zła i widzieć, dlaczego ciężko jest pewnym ludziom się dogadać – oni po prostu mówią o czym innym.
Możesz też zwracać uwagę, na to, kiedy ludzie odpowiadają nie na temat, odwracając uwagę od swoich wad.
Możesz też przyjrzeć się bacznie swoim własnym programom.

9 grudnia 2011

SmartLove

Jeśli sądzisz, że powodzenie w związku zależy tylko od przeznaczenia, partnerzy są po prostu albo dopasowani albo nie, a wszystko co robią dla siebie musi wynikać ze spontanicznych impulsów – to szkolenie z pewnością Cię nie zainteresuje.

Dowiedz się więcej
X

Dowiedz się jak zbudować udany związek

Pobierz trzy darmowe video.

Nie, dzięki.