Harowałem, żeby Ci było lepiej…


Jest to tekst, który wiele dzieci słyszy co jakiś czas od rodziców. Niewątpliwie jest w nim często dużo prawdy – szczególnie w cięższych czasach niejedna osoba, trochę z miłości, a trochę by skompensować rany swojego wewnętrznego dziecka, pracuje więcej niż byłoby to wskazane, by przyszłe pokolenie miało łatwiej. Ale nie za darmo, później wymaga od dziecka spłacenia długu, i to nieraz nie do końca spójnie.

Na dziecko jest wtedy nałożona ogromna odpowiedzialność, rodzi się i wyrasta z poczuciem, że ktoś tak bardzo się poświęcał, by ono mogło żyć (ekstremalnym przykładem jest tutaj śmierć matki w czasie porodu, która bywa ciężarem nie do udźwignięcia). Nie wie często, czy powinno pracować równie mocno jak rodzice (co z jednej strony oddaje im hołd, ale z drugiej “nie po to oni harowali, bym ja teraz musiał robić to samo), czy też lenić się i nic nie robić (co jest nieco bliższe dawnemu planowi rodziców, ale wyjątkowo ich denerwuje, a w dziecku tworzy się poczucie winy). Nie pomagają sprzeczne sygnały, które rodzice nieraz wysyłają, miotani swoimi uczuciami i żalami za to, że musieli wychowywać się w cięższych czasach niż ich potomstwo. Sprawia to nieraz, że ktoś wykonuje oba polecenia – leni się w sposób iście archetypowy, ale zadręcza się myślami niczym klasyczny pracoholik.

Sytuacje komplikuje fakt, że (niczym niektóre gatunki owadów, które muszą bez pomocy wydobyć się z kokonu, aby nabyć niezbędne do samodzielnego życia umiejętności), aby dziecko stało się zaradnym i samodzielnym dorosłym, nie może być pod osłoną rodzicielskiego kokonu, nawet stawianego w dobrej wierze.

Rozwiązaniem jest totalne odcięcie się roli narzuconej przez rodziców i rozpoczęcie samodzielnego życia. Wymaga to nieraz symbolicznego pożegnania się z rodziną, co bywa procesem podobnym do symbolicznej śmierci. Niezależnie od tego jak nieprzyjemna jest rola narzucona przez rodzinę, rezygnacja z niej bywa odbierana jako świętokradztwo. Uświadomienie sobie prawa do wolności wyboru oraz odwaga, która towarzyszy temu skokowi w przepaść jest jednak właśnie tym, co pomaga wydostać się z kokonu.

SmartLove

Jeśli sądzisz, że powodzenie w związku zależy tylko od przeznaczenia, partnerzy są po prostu albo dopasowani albo nie, a wszystko co robią dla siebie musi wynikać ze spontanicznych impulsów – to szkolenie z pewnością Cię nie zainteresuje.

Dowiedz się więcej
X

Dowiedz się jak zbudować udany związek

Pobierz trzy darmowe video.

Nie, dzięki.